Dziecko na rowerze (jesienią i zimą)

Wielu rodziców dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym chciałoby częściej i dłużej jeździć ze swoimi pociechami na rowerach, i to niezależnie od pory roku – o ile aktualnie nie leje jak z cebra. Część z nas chciałaby na stałe przerzucić się na codzienne dojazdy rowerem do/z pracy, z porannym i popołudniowym międzylądowaniem w szkole czy przedszkolu. Jednakże czynników stających całemu przedsięwzięciu na przeszkodzie w okresie jesienno-zimowym jest naprawdę wiele. Podzieliłem je na trzy zasadnicze grupy i postaram się je omówić.

kids-1801516_1280

Dzieci mogą nie chcieć jeździć na rowerze

Owszem, to częsty przypadek. Należy je wtedy stopniowo, acz ustawicznie oswajać z tematem pedałowania bądź jazdy na rowerku biegowym (nic na siłę!). Można dziecko zabrać na krótką przejażdżkę, najlepiej z wizytą przy placu zabaw albo w innym miejscu, które malec lubi, i które mu się jednoznacznie pozytywnie kojarzy. Dodatkowo, jeśli nasze dziecko już sprawnie rozumuje i wie co się do niego mówi (czyli ma circa trzy i pół roku bądź więcej), możemy zacząć je zachęcać do regularnych wyjazdów i wytłumaczyć mu, że ruch jest dla niego super ważny, a poza tym jazda na rowerze to bardzo przyjemna sprawa. Można to robić poprzez zobrazowanie mu zalet jazdy na rowerze na przykładach – rowerem szybciej i wygodniej dotrzecie na plac zabaw, do dziadków, do sklepu czy na dodatkowe zajęcia. Zachęcenie dziecka do korzystania z roweru jest więc absolutnie wykonalne. Temat znam z autopsji, bo w taki właśnie sposób pracowałem ze swoimi córkami (4 i 6 lat) i zajęło nam to jakiś tydzień. Dość powiedzieć, że młodsza córka nagle „zachorowała na rower”, gdy kupiliśmy rower dla starszej córki.

Obawa o zdrowie malucha

Clou sprawy polega oczywiście na odpowiednim ubraniu dzieciaków w zimne dni, tak by zasłonić im najlepiej całą powierzchnię ciała – poza oczami, częścią policzków i górną częścią nosa; Odpowiednio szczelny i ciepły ubiór zabezpieczy je przed zimnem i pozwoli im zahartować organizm. Moje maluchy przy temperaturze w okolicy zera jeżdżą w leginsach bądź rajtuzach, na które obowiązkowo zakładamy im bawełniane dresowe spodnie (typowo na potrzeby transportu do/z szkoły i przedszkola). Do tego koniecznie podkoszulka + zwyczajna dziecięca bluzka z długim rękawem (w której dziewczynki chodzą przez cały dzień). Na to idzie ciepła kurtka plus szalik.

Na głowie ląduje krótka polarowa kominiarka z płaskimi szwami (najmniejszy produkowany rozmiar to bodajże XXS), a na nią ZAWSZE wjeżdża kask. Do tego jeszcze rękawiczki na dłonie, a na kurtkę odblaskowa kamizelka i czasem odblaskowa opaska na rękaw bądź nogawkę (to już bardziej kwestia tego czy dziewczynki ją chcą czy nie – kamizelka odblaskowa zupełnie wystarcza). I młode rowerzystki są gotowe do kolejnej wycieczki do i z przedszkola/szkoły. Ubiór jest więc dość typowy dla tej pory roku, niezależenie od sposobu poruszania się po mieście, a największa różnica to kominiarka zamiast czapki i obecność kamizelki odblaskowej, bez której w przypadku dzieci jesienią i zimą w mieście ani rusz (a tym bardziej w terenie niezabudowanym, w którym noszenie jej jest obecnie wymagane przepisami prawa)!

Nieznajomość przepisów, zasad bezpieczeństwa

Zaznajomienie się z przepisami drogowymi regulującymi kwestie poruszania się po drogach z dziećmi to w naszej sytuacji największe wyzwanie dla rodziców rozpoczynających jazdę rowerem z dziećmi. Brak znajomości przepisów prawa o ruchu drogowym nie zwalnia nas jednak z obowiązku ich przestrzegania. O ile dobór odpowiedniego ubioru dla dziecka możemy załatwić po prostu podchodząc do sprawy zdroworozsądkowo, o tyle przepisy prawa nie są czymś, co do końca jest logiczne, spójne i rozumie się samo przez się. Musimy bowiem pamiętać o kilku fundamentalnych zasadach, prawach i ograniczeniach, jakie przepisy nakładają na nas i na nasze dzieci.

  • Każdy rower na polskich ulicach i chodnikach (o chodnikach będzie poniżej) – jadący od zmierzchu do świtu – musi być wyposażony w:
  • Światło przednie koloru białego bądź żółtego, święcące światłem ciągłym bądź migającym. Musi to jednak być lampka emitująca światło (zasilana prądowo) – sam odblask nie przejdzie!
  • Światło tylne czerwone, świecące światłem ciągłym bądź migającym, również zasilana prądowo
  • Światło tylne czerwone, odblaskowe
  • Minimum jeden działający hamulec
  • Dzwonek
  • a99bab2e7ef00a175d3ccb0a674ebe92Od 1 września 2016 roku piesi mają obowiązek noszenia kamizelek odblaskowych w terenie niezabudowanym od zmierzchu do świtu. A skoro nasz brzdąc nie mający jeszcze 10 lat traktowany jest jak pieszy (patrz czwarta kropka), także i on musi mieć na sobie kamizelkę, jeśli po zmroku wybieracie się z nim na rowerze poza miasto. Chcę tu od razu nadmienić, iż zdecydowanie wskazane jest poruszanie się na rowerze po zmroku w kamizelce odblaskowej, nie ważne czy to centrum miasta czy wiejska droga. Dobre oświetlenie elektryczne jest podstawą, ale samo w sobie nie zapewni nam tak dobrej widoczności na drodze, jak będzie to miało miejsce, gdy do lampek dodamy jeszcze elementy odblaskowe, a w szczególności kamizelkę bądź kurtkę z solidnymi, szerokimi pasami odblaskowymi na plecach i z przodu.
  • Dziecko do lat 10 może się poruszać na rowerze wyłącznie pod opieką osoby mającej więcej niż 10 lat i posiadającej kartę rowerową (w przypadku dzieci i młodzieży w wieku 10-18 lat) bądź pod opieką osoby dorosłej (przepisy nie wymagają od dorosłych karty rowerowej, a jedynie posiadania dowodu osobistego).
  • Przepisy prawa traktują „zroweryzowane” dziecko do lat 10 jak PIESZEGO. Stąd może się ono poruszać na rowerze wyłącznie po chodnikach, drogach dla pieszych i ciągach pieszo-rowerowych, a nie wolno mu jechać drogą dla rowerów, ani tym bardziej jezdnią po jej prawej stronie! Może jednakże poruszać się lewym skrajem jezdni (tak jak piesi), jeśli w danym miejscu wzdłuż drogi nie ma chodnika.
  • Opiekunowi dziecka jadącego rowerem po chodniku również wolno jechać chodnikiem. To ważne, bo niektórzy piesi nie zdają sobie z tego sprawy. Warto – w przypadku jakiejś scysji – kulturalnie im to uświadomić.
  • Podczas poruszania się z dzieckiem rowerem po chodniku należy jechać wolno i zachować szczególną ostrożność. Innymi słowy – na chodniku to piesi mają pierwszeństwo przed nami (dorosłym z dzieckiem), a my korzystamy z chodnika warunkowo – jesteśmy na nim gośćmi, a nie panami.

Jeden z przepisów regulujących poruszanie się na rowerze dziecka w wieku do 10 lat jest moim zdaniem absurdalny. Otóż dziecku wolno jest przejechać na drugą stronę ulicy po przejściu dla pieszych. Niestety opiekun dziecka nie posiada takiego prawa i przejeżdżając z malcem po zebrze automatycznie łamiemy przepisy prawa o ruchu drogowym, narażając się tym samym na mandat karny. Co gorsza, przepis ten w skrajnych przypadkach może być niebezpieczny! W końcu my musimy przeczłapać po przejściu, podczas gdy nasz malec może przez nie przejechać. Innymi słowy – dziecko pokonuje przejście szybko, a my wolno, prowadząc rower. Wystarczy tylko, że malec się zagapi i nagle odjedzie nam za daleko do przodu, a z prawej strony znajdzie się jakiś „pośpieszny Zdziś”, chętny do wykonania skrętu na zielonej strzałce warunkowej, który nie zauważy naszej pociechy. Czy muszę pisać więcej o tym może się stać w skrajnym przypadku?


kid-124501_1280Tak z własnego doświadczenia – patrząc wstecz na decyzję o rozpoczęciu dojazdów do przedszkola z córkami (odpowiednio lat 4 i 6), jestem z niej niesamowicie zadowolony. Przede wszystkim cała nasza rodzina zaczęła się więcej ruszać, zamiast tylko siedzieć na tyłku i jeździć samochodem (stoi nieużywany od sierpnia) albo autobusem. Mamy codzienną trasę do pokonania, jesteśmy więc w zasadzie codziennie w ruchu (nie jeździmy z dzieciakami gdy pada deszcz/śnieg), a dodatkowo zyskaliśmy na odporności organizmu. Dojazdy rowerowe do przedszkola zaczęliśmy w marcu 2016 i przez te 8 miesięcy nasze dziewczynki ani razu nie były chore, choć w przedszkolu i szkole ich grupy były już kilkukrotnie dziesiątkowane przez rozmaite zarazki.

Na koniec jeszcze dodatkowa garść szybkich uwag dotyczących jazdy jesienią i zimą:

  • Nie jeździj z maluchami w deszczu i śniegu. Jasne, fajnie byłoby móc pedałować z dzieckiem niezależnie od pogody, ale w przypadku maluchów bardzo ciężko jest skompletować strój i obuwie zapewniające ciepło, suchość, a przy tym wygodę korzystania z niego. Kombinezony narciarskie i zimowe ocieplane buty ważą w cholerę i zdecydowanie są ubiorem dobrym na zaśnieżony stok, a nie na rower do miasta. A spełniającej swe zadanie zimowej odzieży kolarskiej dla dzieci w wieku do ok. 12 lat niestety w zasadzie próżno szukać.
  • Pamiętaj o złotej zasadzie mówiącej, że dziecko gorzej znosi przegrzanie niż wychłodzenie. Ciepły ubiór jesienią i zimą to podstawa, ale nie wolno z tym przeginać – nie dopuść do nadmiernego przepocenia się i przegrzania organizmu dziecka. A jeśli jakaś „pomocna duszyczka” zwróci Ci uwagę na ubiór Twojej pociechy, po prostu zaciśnij zęby.
  • Kominiarka ze sztucznego tworzywa sprawdza się lepiej niż zimowa czapka. Dodatkowo zasłania też policzki i jest lekka, z łatwością zmieści się pod kaskiem dziecka.
  • Jadąc z dzieckiem chodnikiem, staraj się jechać za nim. To najbezpieczniejsze rozwiązanie, tak dla Ciebie jak i dla dziecka. Przede wszystkim je mieć zawsze na widoku, możesz do niego mówić i będzie cię słyszało, a komunikacja głosowa w wyjazdach z dziećmi jest ekstremalnie ważna! Ja swoim dzieciakom zwracam uwagę by hamowały przed skrzyżowaniami, uważały na pieszych (omijały ich szeroko lewą stronę, a nie tuż przy samym pieszym), by trzymały się prawej strony chodnika, proszę je o powiedzenie jakie światło mamy na skrzyżowaniu i czy możemy na nim pojechać czy musimy czekać, itd. itp. Bardzo często też muszę młodszej córce zwracać uwagę, by patrzyła przed siebie, a nie na boki/niebo/przednie koło swojego roweru. Wyjazdy mamy raczej przegadane, a taka częsta komunikacja i rozmawianie o sytuacji na drodze zwiększa czujność Twoją i dziecka, wpływając dodatnio na Wasze bezpieczeństwo.
  • Jeśli nie masz lampek na rowerze, nawet przeciętnie świecącej przedniej i tylnej – daruj sobie wyjazd. Po prostu skorzystaj z komunikacji miejskiej albo pojedź samochodem, jeśli go posiadasz. Podobnie w przypadku, gdy Twoje dziecko nie posiada oświetlenia rowerowego. Naprawdę, olewając temat bezpieczeństwa możesz stworzyć zagrożenie dla zdrowia i życia swojego, Twojego dziecka, a także innych uczestników ruchu drogowego.
  • Nie bagatelizuj też kwestii noszenia kamizelek odblaskowych i kasków; Nie są to super modne i szałowo wyglądające elementy ubioru, pełna zgoda. Ale też to nie o wygląd, a o bezpieczeństwo Twoje i Twojego dziecka tu chodzi. Moja żona nie wierzyła w potrzebę jeżdżenia w kasku przez nią samą i dzieci, dopóki nasza młodsza córka nie upadła z rowerem i nie uderzyła głową o betonową donicę. Na szczęście przed wyjściem z domu założyłem jej kask i obyło się bez kontuzji, a wolę nie myśleć co by było, gdyby mała jechała bez kasku…
  • W temacie kasków – poprawną ochronę zapewnią Wam wyłącznie kaski produkowane w technologii in-mould, czyli robione na wtryskarkach, które wtłaczają skompresowaną masę styropianową w formę, robiąc jednoczęściowy odlew. Wtedy cały kask jest jednym spójnym elementem. Zdecydowanie odradzam kaski klejone, kupowane za grosze w supermarketach. Solidny, bezpieczny kask można dostać za ok. 60-70 zł (dziecięcy) i około 90-100 zł (dla osoby dorosłej).

Udanych wyjazdów!

Popularne